piątek, 27 stycznia 2012

Pokochałyśmy Zuzię :)

Niestety muszę leżeć, bo szew puszcza na palec i wolno mi wstawać tylko do toalety, Nie jest łatwo, ale rodzina bardzo nam pomaga. Muszę zrobić wszystko, by Mała siedziała w brzuszku jak najdłużej. To już 32 tydzień i liczy się każdy dzień. We wtorek czeka mnie kolejna wizyta u ginekologa.
Ola codziennie znosi ze swojego pokoju do naszej sypialni, albo salonu (w zależności gdzie obozuję) rzeczy ze swojego pokoju. Trudno jest jej teraz, bo mało rzeczy możemy razem robić. Czasem robiąc słodką minę pyta mnie rano „Jak się czujesz mamusiu?”. Rozczula mnie gdy puka paluszkiem do brzuszka i mówi „Halo dzidziu wstajemy…”. Tak jak jeszcze jakiś czas temu chciałam, by ciąża trwała jak najdłużej, tak teraz marzę, aby mieć ją poza sobą i znowu móc normalnie żyć.

Jakiś czas temu Dorota na swoim blogu polecała książeczki o Zuzi – z serii Mądra Mysz. Po bliższym przyjrzeniu się Zuzi postanowiłam zaprosić ją do naszego domu :) Zaczęłyśmy od książeczki „Zuzia jedzie na wieś”, bo Ola uwielbia zwierzęta. Co parę dni daję jej kolejną książeczkę, bo ona wręcz się domaga „nowej Zuzi”. Wczoraj ciągiem przeczytałyśmy trzy książeczki - to nasz rekord. Mimo, że już tyle razy je czytałyśmy ona cały czas tak samo żywo komentuje przygody Zuzi. Seria jest naprawdę bardzo bogata i każdy znajdzie coś dla siebie. Ja jeszcze w zapasie mam „Zuzia idzie do przedszkola” i „Zuzia obchodzi urodziny”, ale na pewno nasza biblioteczka wzbogaci się o kolejne pozycje.








Polecamy!

poniedziałek, 16 stycznia 2012

***

Witajcie dziewczyny! Na początku serdecznie dziękuję za słowa otuchy. Naprawdę wiele dla mnie znaczą i bardzo ich potrzebowałam :*

Od mojego ostatniego postu wiele się u nas działo. 9 stycznia skończyłam 29 lat. Ostatnia dwójka z przodu, ale nie smuci mnie to jakoś specjalnie. Jednak 29 urodzin długo nie zapomnę, a to wszystko za sprawą jelitówki. 7 stycznia w sobotę przyjechali goście na mała urodzinową imprezę i ktoś mi musiał "sprzedać" to paskudztwo. Po kawie źle się poczułam, najpierw myślałam, że to przez pączka, którego zjadłam. Jednak nim przywieźli pizzę ja już nie mogłam rozstać się z toaletą. Zadzwoniłam do swojego ginekologa i ten kazała mi pić smecte i brać no-spe. Wierzcie mi, że jeszcze czegoś takiego nie przeżyłam. Na drugi dzień było lepiej, ale przez te kilka godzin ostrych wymiotów i biegunki straciłam 3 kg. Izolowałam się od Oli jak mogłam, jednak w poniedziałek koło 17-stej mała zaczęła wymiotować. Na szczęście nasz pediatra był w ośrodku zdrowia i szybko podaliśmy jej leki. Nie miała biegunki, ani temperatury, piła również dużo płynów więc jakoś lekko to przeszła. W czwartek wieczorem moją teściową rozłożyła temperatura więc w piątek rano ewakuowałyśmy się do moich rodziców i dopiero wczoraj przyjechałyśmy do domu. A jutro idę do ginekologa na kontrolę. Modlę się, by ten szew dobrze trzymał i żebym mogla dalej w domu leżeć. Oszczędzam się jak mogę, jednak przy Oli nie jest to takie łatwe. Pytałyście o moje przeczucia odnoście płci i czy cieszymy się, że będzie dziewczynka. Dla mnie płeć nie ma znaczenia, ważne by dziecko było zdrowe. Pracuję z dziećmi z różnego rodzaju niepełnosprawnościami i naprawdę nie ma nic ważniejszego od zdrowia. Mąż był trochę zawiedzionym bo liczył na chłopca. Jednak już się pogodził z tym, że będzie miał w domu sam babiniec. Nasza córeczka będzie miała na imię Amelia. A gdyby się jednak okazało, że dziecku majtało się między nogami jeszcze coś oprócz pępowiny wybraliśmy imię Adam.

Na koniec chcę Wam polecić flamastry jumbo, firmy Patio. Fajne jest w nich to, że są trochę grubsze od zwykłych dzięki czemu dobrze się je trzyma dziecku w paluszkach. Gdy robi się nimi np. deszcz (czytaj wali o kartkę :) ) nie wduszają się do środka. Dla mnie najważniejsze jest to, że znakomicie zmywają się z rąk i spierają z ubrań.

czwartek, 5 stycznia 2012

ciążowe wieści

Moja intuicja mnie nie zawiodla - niestety :( Okazało się, że szew na szyjce macicy trzyma, ale puszcza na opuszek palca. Mam jak najmniej chodzić i muszę leżeć z nogami u góry. Naszczęście mogę leżeć w domu. Okropnie mnie to dobiło i trochę psychicznie siadłam. Miałam też usg i wkońcu poznaliśmy płeć dziecka. Dobrze nie było widać, bo siedziało pupą na łożysku i między nogami majtała mu się pępowina. Jednak na 90 % będzie DZIEWCZYNKA. Rozwija się świetnie, jest dość duża i waży już 1460 gram. Termin według usg wyprzedza o dwa tygodnie termin wyliczony z miesiączki. Jednak teraz przed nami 3-4 najgorsze tygodnie, byle do 32 tygodnia.


A na koniec nasza artystka.


wtorek, 3 stycznia 2012

bałwanki rządzą

Witam wszystkich bardzo serdecznie w Nowym Roku!
Zabawa sylwestrowa dla Oli skończyła się o 1.00, a dla mnie o 1.15 :) W szoku byłam, że tak długo dała radę imprezować, bo jej o dwa lata starszy kuzyn odpadł już po 23-ciej.



Właściwie przez cały grudzień rządziła u nas ciastolina, ale wczoraj dziecko nie wykazywało nią zainteresowania. Więc czy się mamie chciało, czy też nie chciało musiałam coś wymyślić. Narysowałam jej drzewa, a ona paluszek maczała w białej farbie i robiła śnieg. Dodałyśmy jeszcze bałwana i obrazek gotowy.




Po obiedzie dziecku zachciało się więcej bałwanów, a mamie bardzo się nie chciało. Dałam jej więc waciki kosmetyczne oraz watę i z moją małą pomocą zrobiła całą rodzinkę.




A dziś wizytę mam u ginekologa i jak zwykle żołądek mi się wywraca na samą myśl.