niedziela, 29 kwietnia 2012

Też tak macie, że jak Wam dziecko z domu na noc wyjedzie, to sobie miejsca znaleźć nie możecie?
Ola została wczoraj u moich rodziców, a ja już od rana nie mogłam doczekać się kiedy po nią pojedziemy.
Zapomniałam już jak to jest gdy można pospać do 9.30. Jutro pewnie o 7.30 w towarzystwie co najmniej trzech pluszowych psów Ola zawita w moim łóżku

A Amelka ma nowego kolegę :)
Życzymy Wszystkim fajnego tygodnia :***

środa, 25 kwietnia 2012

:)

Od rana okropnie padało, więc po śniadaniu zapakowałam moje dziewczyny do samochodu i w drogę. Pojechałyśmy do moich rodziców i spędziłyśmy tam bardzo fajny dzień.
Może dziwnie to zabrzmi, ale odkąd Amelka przyszła na świat wiem, że żyję! Czuję się spełniona jako kobieta i matka.

 Kochamy kokardki.
 Pierwsza kiecka ;)

sobota, 21 kwietnia 2012

Basia?!

20.30 siostry śpią już w swoich łóżkach, a mama wykąpana, w piżamce ma czas tylko dla siebie (i dla taty ;) ).
Pogoda od dwóch dni nas rozpieszcza, więc korzystamy na całego.
Od czwartku w naszej kuchni króluje czekolada, a to wszystko za sprawą książki "Cecylka Knedelek i fabryka czekolady" wydawnictwa Jedność, ale o tym innym razem. Ola uwielbia książeczki o „Zuzi”, ale ja już mam dość ich czytania. Myślę teraz o poznaniu Olki z „Basią”. Nie znamy się jeszcze, dlatego jestem ciekawa, które części Wasze dzieci lubią najbardziej.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

to już prawie miesiąc

BARDZO DZIĘKUJEMY ZA GRATULACJE I ŻYCZENIA :* !!!!

Dziś przyszła na świat córeczka mojej przyjaciółki. Bardzo się cieszymy, ogromnie gratulujemy i już nie możemy się doczekać spotkania. Ola miała nawet pomysł, żebyśmy dzisiaj pojechały do cioci i zabrały dzidzię, bo ona chce mieć dwie Amelki :)

Amelka w sobotę skończy miesiąc. Tak jak pierwszy miesiąc z życia Oli pamiętam jak przez mgłę, bo nieźle dała mi popalić. Tak pierwszy miesiąc z życia Amelki będę wspominała bardzo miło. Nie chcę jej przechwalić, ale jest spokojniutka i cichutka. Ola na razie mało się nią interesuje, ale ma momenty zachwytu i przypływu miłości do młodszej siostry. Zazdrosna była o nią może przez dwa pierwsze dni.

Gdy jeszcze byłam w ciąży bałam się jak to będzie z dwójką dzieci i czy dam radę to wszystko ogarnąć. Na szczęście okazało się, że strach ma wielkie oczy i na razie nieźle sobie radzę. Może wynika to z tego, że przy drugim dziecku człowiek jest już bardziej zaprawiony w bojach.

Mnie praktycznie od momentu narodzin Amelki (no może tak od 7.30 rano :) ) roznosi energia. Sama byłam zaskoczona tym jak szybko odzyskałam siły. Tyle się w tej ciąży należałam, że teraz na miejscu usiedzieć nie mogę. Jedyne co mnie teraz dobija i zatrzymuje w domu to pogoda!!! Mam nadzieje, że w końcu wiosna nadejdzie i będziemy mogli ruszyć w teren. Mam już w głowie kilka pomysłów na jednodniowe wypady całą naszą czwórką.

Sobotę spędziliśmy u moich rodziców. Amelka czarowała babcię i ciocię, a Ola dzielnie pomagała chłopakom w murowaniu grilla.




W niedzielę malowałyśmy motylki. Wiadomo farby lubią się mieszać ;)


A dziś mamy z Olą w planach „pączkowe mufinki z dżemem” przepis pochodzi z książki „Jak być domową boginią” Nigelli Lawson, (prezent od mojej mamy). Leci mi ślinka już od samego opisu Nigelli "ciepłe mufinki obtaczane w stopionym maśle i cukrze są nieodparcie pyszne. Oczywiście łatwiej je zrobić niż prawdziwe paczki, a dzieci radzą sobie z nimi prawie całkiem samodzielnie. Trzeba im tylko pomóc w jedzeniu". To drugi przepis z tej książki, który bierzemy na warsztat. Książka jest świetna i postanowiłam raz w tygodniu wypróbować z niej jeden przepis.

Blogowym ciociom przesyłamy buziaki i życzymy udanego i pogodnego tygodnia :***